Trzy limeryki obojga autorów


*

Raz gołodupiec Gustaw z Gołdapi
zoczył sarenkę i chciał obłapić.
Lecz sarenka do niego : - Capie,
widzę, żeś chamem, sądząc po japie,
chociaż od zaduś raczej okapi.

**

Pewna ma dama w pięknej Miśni
zdrożne raz miała o mnie myśli.
Lecz było nie po drodze
zdrożonej tej niebodze.
Anons więc dała: O MNIE, MIŚ, ŚNIJ...

***

Krawiec Korneliusz sławny na całe Koluszki
w gości przyjmował (miarę zdejmując) dziewuszki.
Garnek ostryg wtedy pełen gotował,
potem ten fatygant rad fastrygował
hardo i twardo. Nieraz porwała "kość" ciuszki.



(powyższe limeryki napisałem wspólnie z Idalią Gaudyn na serwetkach w kawiarni na Nowym Świecie 1.04.2014 r.)

Komentarze

  1. Pisaliśmy limeryki, zaśmiewając się tak, że nie czuliśmy smaku pierwszych łyków lurowatej kawy, ale po chwili ten smak poraził nasze kubki smakowe ... i wtedy dzięki limerykom śmialiśmy się jeszcze bardziej... taka jest tzw. zewnętrzna geneza tych utworków (to informacja dla przyszłych historyków literatury, badających naszą twórczość) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że jesteśmy potencjalnie obiektami, które skolonizują badawczaki?

      Usuń
    2. ... oby nas tylko do jakiego podręcznika nie wsadzili ...

      Usuń
    3. pod ręcznikiem zawsze mało miejsca... :D

      Usuń
    4. ... ale myć się trzeba :D

      Usuń
    5. Myć dopadniemy jeszcze!

      Usuń
    6. Szydź sobie, szydź! :P

      Usuń
    7. W życiu nic nie ma oprócz szydzia, więc szydźmy, póki starczy sił ! :P

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty